Jesteś światowej klasy talentem! Czas to wykorzystać.


Na wstępie opowiem Ci historię pewnego człowieka, ciekawi mnie czy go jeszcze pamiętasz…

Urodził się 13 marca 1942 roku z potężną wadą wymowy. Jąkał się tak, że przy nim król Jerzy VI (główny bohater filmu „Jak zostać królem”) był znakomitym mówcą. Jego dzieciństwo w związku z powyższym było ciężkie, zwłaszcza w kontekście emocjonalnym. W wieku 12 lat zaczął grać na pianinie bo jak sam mówił: „Chowałem się za pianinem bo bałem się mówić”. W doskonaleniu gry wzorował się na klasycznej muzyce jazzowej Elli Fitzgerald i Louisa Armstronga. W nauce kolejnych akordów pomagało mu podśpiewywanie pojedynczych… sylab. Ze względu na wadę wymowy przychodziło mu to więc z łatwością.

W latach 70 był już profesjonalnym muzykiem jazzowym. Grał w klubach w Los Angeles. W 1986 wydał swoją pierwszą płytę. Popadł też w uzależnienie od narkotyków i alkoholu, jednak wyszedł z nałogu wspólnie ze swoją żoną. W 1990 roku, aby zmienić środowisko, przeniósł się do Berlina gdzie grał na statkach wycieczkowych i w klubach jazzowych i to w tym miejscu po raz pierwszy zdecydował się do muzyki dołączyć swój sylabiczny śpiew i… dostał owacje na stojąco. Po tym zdarzeniu jego agent zasugerował mu aby połączyć jego śpiew z muzyką elektroniczną, on sam jednak odniósł się do tego z niechęcią gdyż obawiał się, że słuchacze zorientują się że się jąka. Padła więc sugestia aby zaczął o tym opowiadać w swojej muzyce.

 

Owocem tych wydarzeń był pierwszy singiel, wydany w 1994 roku, który rozszedł się w 6 mln egzemplarzy i rozpętał burzliwą dyskusję na temat muzyki i piosenkarzy z wadami wymowy. Drugą płytę poświęcił Louisowi Armstrongowi w podziękowaniu za wkład jaki wniósł on w jego twórczość (od niego zaczerpnął dźwiękonaśladowczy styl muzyczny zwany Scatem). Otrzymał w sumie 14 złotych i 18 platynowych płyt. Podczas wywiadów, stał się tak płynny w mowie, przez co nie raz spotykał się krytyką mówiącą, że jąkanie jest tylko chwytem marketingowym.

Zmarł 3 grudnia 1999 w Los Angeles na raka płuca.  W jednym z ostatnich wywiadów powiedział: „Cokolwiek Bóg będzie chciał – będzie dla mnie dobre… Miałem wspaniałe życie. Zasmakowałem piękna

 

Wiesz kto to?

 

John Paul Larkin, a bliżej znany jako:

 

… Scatman

Czemu przytoczyłem tu akurat jego historię? W czym tkwi wyjątkowość Johna Larkina?
Wielu ludzi wskazuje iż ciężką pracą zdobył sławę, przestał się jąkać i przekuł wadę w zaletę.

Wiele jest w tym prawdy, nie odmówimy mu ciężkiej pracy nad sobą i swoją karierą lecz czy jednak przekuł wadę w zaletę?
Od stuleci wpajane mamy przekonanie że złe jest antytezą dobrego a co za tym idzie wszystko co złe trzeba naprawić. Psychologowie analizują smutek aby dowiedzieć się więcej o radości, ekonomiści badają przyczyny biedy aby zgłębić tajemnicę bogactwa, psychoterapeuci wgłębiają się w przyczyny rozwodów aby poznać tajemnicę szczęśliwego pożycia małżeńskiego. I tak samo my wiedzeni tym przekonaniem jesteśmy zachęcani do pracy nad swoimi słabościami aby finalnie stać się silniejszymi.

Nie są to złe założenia, ich intencja jest dobra. Powinniśmy analizować swoje błędy i wady, jednakże to nie one prowadzą do szczęścia i sukcesu.

Prawdziwą tragedią życiową jest nie fakt że komuś brakuje zdolności, lecz iż nie potrafi wykorzystać tych już posiadanych. Benjamin Franklin nazywał takich ludzi „zegarami słonecznymi w cieniu”. Należy więc znaleźć i wzmacniać już posiadane silne cechy bo to one są fundamentem sukcesu.

Aby umiejętnie wykorzystać swoje silne strony trzeba je wcześniej przede wszystkim znać lecz aby je znać trzeba zrobić najważniejszą rzecz…
Najważniejszą nie tylko z powodu znalezienia swoich silnych stron, lecz najważniejszą w życiu!!! Tą samą którą zrobił Scatman zanim zaśpiewał pierwszą piosenkę:

ZAAKCEPTOWAĆ SIEBIE

Tylko to sprawi że poznasz siebie naprawdę i wykorzystasz to co Ci dane tak jak w Biblijnej przypowieści o talentach.

Teraz to co musisz zrobić aby znaleźć to po co naprawdę znalazłeś się wśród ludzi:

1. Zaakceptuj się takiego jakim jesteś!

2. Próbuj różnych rzeczy, testuj, baw się możliwościami jeśli tylko masz na taką sposobność. Dasz sobie większą szansę na odkrycie w czym na prawdę jesteś dobry!

3. Analizuj swoje dokonania i wyciągaj wnioski. Rano zadaj sobie pytanie czego dziś dokonam, czego się nauczę, co zrobię dla innych a wieczorem to zweryfikuj, sprawdź się zadaj sobie te same pytania: czego dziś się nauczyłem, czego dokonałem, co zrobiłem dobrego? Może warto pomyśleć o pamiętniku, to nie jest sprawa tylko dla małych dziewczynek i pisarzy z XIX w…. 🙂

4. Bądź konsekwentny! Jeśli podejmiesz decyzję o działaniu nie zarzucaj jej na święty nigdy.

5. DZIAŁAJ!!!

Akceptacja i poznanie samego siebie to klucz do tego tego co w Tobie najlepsze jeśli tego nie zrobisz skończysz jak Scatman skończyłby gdyby nie zdecydował się zaśpiewać, być może w dostatku, lecz nie spełniony. Jego słowa na koniec jego życia są kwintesencją spełnienia. Dopiero wtedy możesz zabierać się za pracę nad sobą. A wówczas jakiej decyzji nie podejmiesz cały wszechświat zrobi wszystko aby finalnie była ona dla Ciebie właściwa…
Powodzenia!!
Dziękuje że jesteś ze mną!

P.B.
Źródła:

1.https://www.eurokdj.com/search/eurodb.php?name=Scatman_John
2.https://pl.wikipedia.org/wiki/Scatman_John

Udostępnij: