MASKI: CZYM SĄ MASKI I ROLE SPOŁECZNE?


Cykl „Maski” to, mierzone ilością wypitej kawy, rozmowy socjologa Tomasza Sobierajskiego z coachem Piotrem Borwinem na temat ról i masek, jakie zakładamy na co dzień. Jak wpływają na nasze życie, postawę społeczną i relacje? Jak różnią się role kobiety i mężczyzny? Czy mężczyzna i kobieta zakładają inne maski? Czy jest zestaw masek i ról, który dostajemy na starcie? Kim jesteśmy, kiedy nie mamy na sobie żadnej maski?


Czy życie to gra?


Odpowiedzi szukajcie w kolejnych częściach rozmowy.

Kawa I: Jak to jest z tymi rolami?

PB: Jakie są role społeczne?


TS: To jest pewien zestaw cech, który jest dla nas charakterystyczny w zależności od tego, w jakiej sytuacji się znajdujemy.


PB: Czyli jest on zmienny w zależności od sytuacji?


TS: Prawda jest taka, że dla nas socjologów to jest bardzo zrozumiałe w takim znaczeniu, że my role odrywamy od teatralnego pojęcia roli, czyli odgrywania, udawania. Rola w naszym socjologicznym pojęciu jest przyjmowaniem określonej postawy i wyciąganiem określonych cech na wierzch. Nie jest udawaniem. Jest funkcjonowaniem w danej sytuacji życiowego dramatu czy komedii, w której się znajdujemy. Raz jest to rola szefa, innym razem syna. Przy każdej z nich inne nasze cechy wysuwane są na pierwszy plan.


PB: Zastanawia mnie tylko jedna rzecz: skąd się bierze ten model? Czyli załóżmy teraz jestem czyimś synem, za chwilę będę czyimś ojcem, szefem itd., i skąd się bierze model zachowania w danym momencie? Ten wzorzec?


TS: To jest zestaw różnych cech. W zależności od tego, co obejrzałeś w telewizji, co przeczytałeś w książce, co zaobserwowałeś u swoich bliskich albo u ludzi w dalszym otoczeniu. Przejmujesz pewne rzeczy, internalizujesz, przyswajasz to, co Ci się podoba, a odrzucasz to z czym się nie zgadzasz. Wspomniałeś o roli ojca. Składa się na nią wiele elementów. Pierwszym wzorem dla Ciebie przy kształtowaniu tej roli powinien być ojciec. A co, jeśli go nie ma? Albo jest, ale jakby go nie było? A nawet jeśli aktywnie uczestniczy w twoim wychowaniu, to wiele rzeczy z jego zachowania w tej roli może ci się nie podobać. Potem, kiedy ty sam przyjmiesz tę rolę w stosunku do swoich dzieci to zobaczysz jak duży wpływ na nią miał twój ojciec. Z pewnymi rzeczami będziesz walczył i starał się je zmienić. Inne zaakceptujesz. Nasze role mają też różne odcienie – bardzo wiele zależy od sytuacji. Znam osoby, które nie ceniły swoich ojców w roli ojca, ale ci sami ojcowie niezwykle im imponowali w roli szefów. Nie można zapominać, że nasze role, zachowania w ich ramach są nierzadko podyktowane także genetyką i zapisanymi w naszym łańcuchu DNA. Nasze funkcjonowanie w rolach to nieustanne mocowanie się kultury z biologią. się mocno różniła od tej roli, którą Twój ojciec przyjmował wobec Ciebie.


PB: Ok, ale powiedziałeś też takie słowo jak „sytuacja”. Czy ja mogę na przykład być innym mężem sam na sam z żoną a innym w obecności znajomych? Przecież i tu i tu mamy do czynienia z tą samą rolą. Nie ma wtedy swego rodzaju konfliktu interesów pomiędzy rolami, jakie przyjmujemy? Z jednej strony mąż a z drugiej np. kumpel?


TS: Może tak być, ponieważ za każdym razem kalkulujesz, negocjujesz z samym sobą i decydujesz, która rola w tej chwili jest dla Ciebie ważniejsza. Możesz na przykład kosztem żony – co niestety się zdarza – popisać się przed przyjaciółmi i dzięki temu być fajnym, rozrywkowym gościem, ale wtedy ucierpi na tym twoja rola dobrego, odpowiedzialnego, lojalnego męża. Wybierasz między lojalnością i podobaniem się przyjaciołom czy żonie.


PB: A co kiedy udaję? Kiedy chcę się pokazać z jak najlepszej strony, jako mąż moim znajomym. Kiedy rola męża w obecności moich znajomych będzie inna niż rola męża sam na sam.


TS: I tu już wchodzimy na cienką czerwoną linię, o której wspomniałem wcześniej, czyli nie wchodzenie w rolę w sensie społecznym, wpisanym w społeczną strukturę, ale udawaniem, teatralizacją życia. Z założenia, w typie idealnym, w towarzystwie powinieneś zachowywać się wobec żony tak samo, jak w ciągu dnia, wykluczając sferę intymną, bo na to niewiele osób miałoby ochotę patrzeć. Jeśli zaczniesz grać jej kosztem albo udawać to wychodzisz z roli, wcielasz się w inną, zaburzasz strukturę.


PB: Na moje to ego chce zaistnieć, to ono dochodzi wtedy do głosu. To samo z wychowaniem opartym na elementach agresji i karceniu dziecka. Nie uważam, aby w modelu, w którym dziecko jest karcone za przewinienia jesteśmy tylko w roli rodzica. Zdecydowanie widzę tu ogrywanie jednej z ról trójkąta dramatycznego. W tym przypadku kata i oprawcy. Czytaj: jednego sprawiedliwego, który ma prawo wymierzyć karę. Konsekwencje widzimy na co dzień w społeczeństwie. Rodzic karcący swoje dziecko jest jak ślepiec ciągnięty przez ego i pchany przez stereotypy.


TS: Jak wiesz u nas w społeczeństwie, przemoc fizyczna wobec dzieci jest nadal traktowana, jako jedna – a dla niektórych najlepsza – z metod wychowawczych. Czy wy, coachowie macie narzędzia do tego, żeby pracować z osobami, które nie akceptują w sobie tego elementu agresji, który mają wobec dzieci. Zgłaszają się do was i chcą nad tym pracować?


PB: Czyli chcą wyjść z tej roli, z którą spotkali się wcześniej w życiu?


TS: Nie chcą jej powielać.


PB: Tak, jak najbardziej. Natomiast, jeśli mówimy o ludziach, którzy mieli taką przeszłość i teraz intensywnie wpływa to na ich życie, sprawia, że żyją dawnymi krzywdami, to jest coś innego. Wtedy jest miejsce dla zdecydowanie innego specjalisty niż coach.


TS: Ja mówię o sytuacjach nie aż tak głębokich. Badania wskazują na to, że osoby, które były bite w dzieciństwie bardzo często potem bija swoje dzieci. I nie chodzi tu o jakieś wyrafinowane kary fizyczne, tylko na przykład o klapsy. Mówię o sytuacji, w której ciało reaguje do uderzenia dziecka, bo taki jest nawyk społeczny a świadomy umysł tego nie akceptuje.


PB: Więc jeżeli tego nie chcesz a wiesz czego chcesz to jak najbardziej jest tu miejsce na coaching. Możesz to przepracować na coachingu i są do tego odpowiednie narzędzia. Wtedy jak najbardziej, pod warunkiem, że właśnie tego chcesz. Bo jeżeli uważasz to za normalne i uważasz, że naturalną sprawą jest karcenie dziecka to nikt Ci nie pomoże, bo tego nie chcesz.


TS: Tak samo w psychoterapii i innych formach pomocy psychologicznej?


PB: Tak, Aby znaleźć rozwiązanie w jakiejkolwiek sytuacji musisz przede wszystkim chcieć je znaleźć i chcieć samej zmiany.

O AUTORACH:

Tomasz Sobierajski– Socjolog. Doktor nauk humanistycznych w zakresie socjologii i adiunkt w Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego. Obszary jego szczególnego, naukowego zainteresowania to socjologia edukacji, socjologia zdrowia, wakcynologia społeczna i metodologia badań społecznych.

Piotr Borwin– Certyfikowany Coach EPC®, licencjonowany trener Structogram® IBSA Institut für Biostruktur-Analysen w Szwajcarii, manager i przedsiębiorca. Specjalizuje się w coachingu relacji i coachingu dla młodych a w kontekście biznesowym coachingu kariery, utrzymania i motywacji pracowników. Uczeń koreańskiej szkoły ZEN Kwan UM.

 

Udostępnij: